Impotent

Więc jeszcze dziś, po tylu latach pracy oświatowej w tej dziedzinie, chłopak jest przekonany, że uprawiając dość często onanizm staje się impotentem. Jak wynikło z dalszej rozmowy, nie szuka przypadkowych kontaktów, w związku z czym rzadko mu się trafia szansa na normalny stosunek. Obecnie jest zakochany i chciałby rozpocząć współżycie, ale ma wyrzuty sumienia i lęki, że jest nienormalnym człowiekiem i nie wiadomo, jak się wszystko ułoży. Ja mu tłumaczę, że onanizm nie jest chorobą ani rozpustnym nałogiem, jest on w jakimś sensie wentylem bezpieczeństwa w okresach abstynencji płciowej, czego dowodem są choćby mimowolne wytryski w czasie snu, towarzyszące marzeniom o treści erotycznej. Oczywiście odgrywa tu ważną rolę temperament człowieka, bo ludzie są rozmaici i różne mają temperamenty. Są mężczyźni, którzy po zawarciu małżeństwa mają stosunki raz na miesiąc i jest to dla nich norma — po prostu nie mają większych potrzeb. A są też i tacy, dla których kilka razy dziennie jest w sam raz. Biorąc więc pod uwagę onanizm, który prowadzi do rozładowania napięcia seksualnego, pojawiającego się znacznie wcześniej, przed nawiązaniem pierwszych kontaktów seksualnych, to jasna sprawa, że i wśród onanizujących się są ludzie, którzy mają duży, mały czy średni temperament. Ten właśnie pacjent, który przyszedł do mnie, był męż- czyzną o dużym temperamencie, mającym duże potrzeby seksualne. Jak dotąd, nie miał jeszcze okazji do zaspokojenia swych potrzeb we współżyciu z kobietą i dlatego dość często uprawiał onanizm. Uważał to za okropny nałóg, a przede wszystkim przerażała go częstotliwość, która była oczywiście wynikiem dużych potrzeb seksualnych.

Edukacja seksuologiczna

Omamy, drgawki i wreszcie epilepsję. Na takiej właśnie, mniej czy bardziej dramatycznej lekturze wychowywali się chłopcy ubiegłego pokolenia. Jeszcze dzisiaj, chociaż spotyka się to już znacznie rzadziej, po dwudziestu latach edukacji seksuologicznej, pojawiają się tego typu pacjenci. Niedaleko szukając, niedawno był u mnie dwudziestodwuletni młody człowiek, całkiem sobie dorzeczny, doskonale zbudowany chłopak, który twierdził, że właściwie chyba nie powinien ożenić się ani kochać kobiety, bo jest „strasznym onanistą”. „Straszny onanista” uprawiał jakiś czas onanizm w wieku lat czterech. Zaśmiałam się zdziwiona, że pamięta jeszcze, co robił, gdy miał cztery lata!… A on na to: „mama i tata mi opowiadali”. Wyobrażam sobie, jaki był nacisk opinii rodzinnej na to „niemoralne dziecko”, uprawiające onanizm w wieku lat czterech, jeżeli zostały mu jeszcze do dziś reminiscencje z tamtych czasów. A potem zwierzał się dalej — od okresu dojrzewania to już systematycznie, codziennie się onanizował, w związku z czym nie będzie już nigdy zdolny do normalnego współżycia seksualnego. Ja go pytam — no dobrze, ale czy wzwód ma pan? A wytrysk także? Jednym słowem, wszystko tak, jak trzeba? No tak — ale ja uprawiam onanizm.

Historia badań zjawiska onanizmu

Wróćmy teraz do mężczyzn, bo w tym rozdziale moje rozważania dotyczą mężczyzn, i ich sprawy wychodzą na pierwszy plan. W czasie kiedy zaczynałam swoją pracę seksuologa w latach sześćdziesiątych i wcześniej, sprawa onanizmu była pierwszoplanowym problemem, który atakowali wszyscy seksuolodzy. U nas w Polsce prof. T. Bili- kiewicz, tak jak za granicą prawie sześćdziesiąt lat temu Kinsey, udowodnił z pomocą ogromnych badań statystycznych, że onanizm, który do niedawna uznawany był za rzecz wstydliwą, a nawet chorobę prowadzącą do poważnych następstw, jest tak popularny, że prawie każdy człowiek miał z nim do czynienia w dzieciństwie i wieku młodzieńczym. Wynikałby z tego prosty wniosek, że mamy samych ciężko chorych umysłowo, uszkodzonych mężczyzn na świecie. Coś zaczynało być nie tak! Pamiętam z czasów mego dzieciństwa, że znalazłam w bibliotece ojca książkę jednego z profesorów krakowskich. Dzieło to poświęcone było onanizmowi i onanistom. Wystarczyło spojrzeć na okładkę ozdo- oioną portretem onanisty: twarz idioty, oczy podsiniałe, błędny wzrok, wargi uchylone, w całości postać debilna. A dookoła w ramach deko- •acji drobne płomyki ognia piekielnego czy coś w tym rodzaju. Książka odpowiadała portretowi na okładce. Treść jej to opowieści mrożące (rew w żyłach, zupełnie przypominające historie o wampirach. Opisano barwnie, jak to jest z onanistami. Jak niszczeją psychicznie, mo- alnie, fizycznie i pod każdym względem. Jak „mlecz pacierzowy” wy- :ieka im przy każdym wytrysku i coraz go mniej, i mniej. A ten „mlecz >acierzowy” miał połączenie niewątpliwe z mózgiem, więc i mózg też vysychał, gdy mu mlecz wysychał! Jednym słowem wszystko pomału nu tam wysychało i robił się absolutny debil, cierpiący na bezsenność,

Kąpać się nago

Kto nigdy nie pływał i nie kąpał się nago, nie potrafi sobie wyobrazić, jak bardzo podniecająco seksualnie na nagą skórę działa przepływ prądów wodnych na przemian chłodnych i ciepłych. Być może, gdy pływamy w samotności, wrażenia nie są tak nasilone, ale w erotycznym klimacie zabawy we dwoje stanowi to bardzo silny bodziec drażniący receptory erotogenne na całej powierzchni skóry.
Jak już jesteśmy na wakacjach nad wodą, to zdradzę wam sekret dwojga młodych ludzi — jak się kochać na dmuchanym materacu, pływającym na wodzie. Można spróbować na pojedynczym, ale jest to metoda pełna zaskakujących niespodzianek, nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy fiknie i oboje znajdą się w jeziorze. Natomiast bardzo chwalą materac podwójny, który jest dostatecznie stabilny, tworząc coś w rodzaju kołyski podpłyniętej nieco wodą. Można również potraktować jako pieszczotę seksualną nacieranie olejkiem do opalania wygrzanego na słońcu współpartnera — oczywiście preferując okolice piersi, ramion, szyi, kręgosłupa czy pośladków. Do ugniatania i masażu można dodać dodatkowo łaskotanie opuszkami palców. Oprócz wrażliwości na dotyk skóra całego ciała jest wrażliwa na chuchanie ¡ dmuchanie, czyli muskania zimnym lub ciepłym prądem powietrza. Książki seksuologiczne radzą używać w tym celu suszarki do włosów, ale ponieważ prąd powietrza jest dość ciepły — lepiej, aby skóra była mokra lub choćby wilgotna. (Uwafga: nie stosować tego rodzaju pieszczot w łazience, gdzie w mokrym otoczeniu bardzo łatwo
porażenie prądem — nawet z suszarki!)

Woda, pozytywne znaczenie

Warto podkreślić pozytywne znaczenie wody, na przykład w jeziorze, gdy wybieramy pozycje stojące. Pamiętać należy, że pozycje stojące to fatygująca gimnastyka i nadaje się raczej dla młodszych partnerów, którzy lubią się wygłupiać i wszelakie gimnastyczne wygibasy nie sprawiają im trudności. Woda — jak wiadomo — znacznie zmniejsza ciężar ciała, więc pozwala i w wieku średnim popróbować takich akrobacji — oczywiście warunek zasadniczy: trzeba umieć pływać, bo i wodą nie ma żartów. A więc będąc zanurzonym po piersi (nie głębiej, do wtedy bardzo łatwo traci się równowagę) można odbywać stosunki ‚ozmaicie, na przykład: on stoi, ona zaś obejmuje go nogami za biodra, ękami za szyję. Albo pozycja liany, często spotykana w rzeźbie hinduskiej i polinezyjskiej. Tu dopiero będzie akrobacja oraz nie planowane cąpiele. on stoi na jednej nodze, drugą owijając jej pośladki, ona obej- nuje go nogami i rękoma jak poprzednio. Sądząc po częstości wystę- >owania tego typu rzeźb, a i nazwa też raczej jest rodem z tropików, v krajach, gdzie ocean jest ciepły, pozycja liany jest chyba dość często potykana. Mogłoby się nasunąć pytanie, dlaczego mówiąc o receptorach seksualnych opisuję figle w morzach i oceanach?

Kochać się nad wodą

Podobne efekty można uzyskać, jak twierdzą mieszkańcy wysp południowych, kochając się na brzegu oceanu (w Bałtyku fala zbyt słaba, chyba w czasie sztormu, a wtedy trochę niebezpiecznie) w pozycji tradycyjnej, dostosowując rytm frykcyjny do fali przyborowej, która zwalając się na partnera dociska go przy wprowadzaniu członka, a odpływając, sprzyja wycofywaniu. Jest to system dość burzliwy
i powiedziałabym energiczny, ale być może atrakcyjny, choć żywo mi przypomina anegdotę, polecającą używanie do tego celu słonia, który na odpowiedni sygnał naciska nogą plecy partnera. Ważne jest również opisywane przeze mnie niejednokrotnie oddziaływanie seksualne wody w postaci prysznica, wanny, wody w jeziorze itp. Spotkałam się z zastrzeżeniami czytelników, że nie bardzo sobie wyobrażają, jak można odbyć stosunek, na przykład pływając w morzu. Odpowiadając na tego rodzaju wątpliwości, pozwolę sobie zacytować fragment z powieści pani Silviny Bullrich: „Santiago ubóstwiał morze, pływał świetnie i kochaliśmy się w wodzie. Było to straszliwie podniecające i skomplikowane. Oboje wypływaliśmy bardzo daleko poza nieruchome wody Yacht Clubu w Mar del Plata. Podpływaliśmy do jakiejś łodzi, ukrytej za większą żaglówką i on całował mnie z pasją. Młode usta, młode pocałunki, świeży oddech, ślina słona od morskiej wody i jego palce na mojej jędrnej skórze, na moim ciele, silnym i nieulękłym, i gracja każdego ruchu, nawet najbardziej niezdarnego, nie zamierzonych kąpieli, moich mokrych odrzuconych do tyłu włosów, naszych głów jasnowłosych i jedwabistych mimo soli (…) kiedy jednym ramieniem uczepieni łodzi obejmowaliśmy się drugim ramieniem, podczas gdy splatały się pod wodą nasze nogi”*

Wrażliwość erotyczna

W poszukiwaniu stref erotogennych nie można zapominać o wrażliwości erotycznej pachy kobiecej, zaznaczając, że do pocałunków oraz pieszczot językiem lepiej, gdy pacha jest starannie wygolona. Natomiast w literaturze spotkałam wzmianki o stosunku pod pachę, z wyraźnym podkreśleniem, że nie może być wygolona. Właśnie jej gęste owłosienie jest dodatkową atrakcją. Stosunek odbywa się od przodu, przy czym kobieta leży na wznak zakładając sobie na plecy odpowiednią rękę. W ten sposób tworzy się coś w rodzaju wnętrza w dołku pachowym. Kobieta może również włączyć się do pieszczot skurczem mięśni piersiowych i ramieniowych, stymulując nimi skurcze i rozkurcze pochwy. Autorzy tego opisu bardzo chwalą tę metodę. Sądzę, że dla partnerów nie mających szczególnych sprzeciwów w stosunku do tego rodzaju pieszczot, można by je zastosować jako metodę zastępczą w okresie przymusowej abstynencji seksualnej.
Wracając do wspomnianego już znaczenia ruchów rytmicznych, wzmagających efekt seksualny, można włączyć do tego rytmu jako środek wzmacniający również elementy zewnętrzne. Francuzi polecają używanie do tego celu krzesła na biegunach lub bujającego fotela. W tym układzie kobieta siedzi na kolanach mężczyzny obrócona do niego twarzą, nogi rozłożone na boki, a ruchy frykcyjne w czasie stosunku wzmacniane są bujaniem fotela w tym samym rytmie.

Różne źródła

Wiadomości pozbierałam z różnych źródeł, między innymi z literatury popularnonaukowej amerykańskiej, angielskiej, duńskiej, przystosowując je do naszego odbiorcy. Wspomniałam już poprzednio o pieszczotach stóp, przytaczając ist jednego z moich korespondentów. Tam zabawa, wymyślona przez partnerkę, podsuwała mu rozmaite miejsca dla pocałunków oraz podrażnienie końcem języka palców i całej stopy kobiecej. Jak się oka- :uje, również i stopy męskie bywają świetnymi receptorami bodźców jrotycznych. Okolice międzypalcowe, poduszeczki palców, spód sto- ,jy oraz boki są u wielu mężczyzn silnie unerwione seksualnie i bywają używane do bardzo różnych celów, na przykład można dużym palcem u nogi albo wnętrzem stopy masować plecy czy brodawki piersiowe, a nawet doprowadzić do orgazmu kobietę drażnieniem łechtaczki sprawiając jednocześnie sobie dużą satysfakcję. Rzecz jest ciekawa, aczkolwiek wydaje się, że w naszych obyczajach kulturowych nie znana, a że nie nowa, to wiemy już z Kamasutry, w której mówi się o całowaniu przez kobietę męskich stóp w teatrze. Ze swej strony postawiłabym warunki nie do ominięcia. Pierwszy, żeby mężczyzna pieszczony nie cierpiał na łaskotki pod podeszwą, drugi — przed tak szałową nocą konieczna jest chyba wizyta u pedikiu- rzystki albo samodzielne usunięcie wszystkich zgrubień i szorstkości skóry, a także opiłowanie paznokci — nie mówiąc już o umyciu nóg!!!

Kilka razy dziennie

Zastanawiające jest jednak, że kobiety najbardziej pobudliwe, mające stosunki po kilka razy dziennie, niejednokrotnie z licznymi orgazmami, nie podawały żadnej wrażliwości stref erotogennych. Po prostu takie strefy u nich nie istniały. Twierdziły nawet, że pocałunki czy łaskotanie piersi odczuwały jako przykre, a nawet bolesne. U kobiet tych nawet łechtaczka była tak niewrażliwa, że nie mogły doprowadzić do orgazmu — drażniąc tylko łechtaczkę, poza stosunkiem. Robiło to wrażenie, jakby ich seksualizm upodobnił się w pewnym sensie do męskiego sposobu odczuwania, ograniczającego się wyłącznie do narządów rodnych (mówię tu o tak zwanych stuprocentowych mężczyznach), a ściślej mówiąc do przedsionka pochwy, pochwy i szyjki macicznej. Stawiając na bogactwo wyobraźni erotycznej u czytelników książki, trzeba również okazać trochę życzliwości dla tych pozbawionych wyobraźni lub nie mających czasu ani możliwości na indywidualne szukanie w różnych publikacjach z tej dziedziny. Spróbuję więc uzupełnić ich wiedzę seksuologiczną interesującymi technikami pieszczot, uwzględniając różne okolice erotogenne, które zostają pobudzane.

Pobudzenie wyobraźni

Można by opowiadać bez końca najrozmaitsze anegdoty seksualne, a wszystko to ma na celu pobudzenie wyobraźni. Nie sposób bowiem szukać w książce, która jest informatorem ogólnym na dany temat, wszystkich i to szczegółowych przepisów dla naszej kuchni seksualnej. Wniosek z tego prosty — książek kucharskich jest na świecie parę milionów i wszystkie dotyczą jedzenia, a próba zmieszczenia wszystkiego w jednej byłaby absurdalna. Ludzie w różnych częściach kuli ziemskiej stwarzają sobie różne kombinacje smakowe — podobnie jak w dziedzinie seksu. Nie można znaleźć wszystkiego w jednej książce, trzeba stale zbierać i szukać, a kultura seksualna każdego człowieka jest zwykle dorobkiem całego życia. Wracając do ankiet zbieranych wśród kobiet oziębłych i prawidłowych — okazuje się, że rozmieszczenie i obfitość okolic wrażliwych erotogennie kształtuje się różnie u różnych osób. Ogólnie biorąc, grupa kobiet oziębłych charakteryzowała się bardzo niewielkim rozwojem wrażliwości erotycznej całego ciała, nie mówiąc już o wrażliwości łechtaczki czy okolicy narządów rodnych.
Kobiety z grupy kontrolnej, mimo bardzo rozmaitego rozmieszczenia sfery erotogennej, na przykład: na piersiach lub wyłącznie w okolicy uszu i warg, na skórze ud i podbrzusza, odznaczały się nierzadko dużą wrażliwością tych okolic, tak dużą, że często osiągały orgazm wyłącznie pod wpływem drażnienia określonych receptorów o szczególnej wrażliwości.

error: Content is protected !!